Kaszuby - historia

 

W centrum najpiękniejszej części Kaszub wśród lasów i jezior położone jest niewielkie miasteczko Kartuzy.  Powstało ono dzięki osadzie zakonników reguły Kartuzów, których zakon został założony przez św. Brunona w roku 1084 w Kolonii koło Grenoble we Francji w dolinie Chartreuse.

Na Ziemię Kaszubską Kartuzów sprowadził pobożny szlachcic kaszubski Jan z Rusocina. W 1380 roku przybyli do Kartuz pierwsi zakonnicy z Pragi Czeskiej pod wodzą O. Jana Deterhusa Saksończyka z zamiarem założenia klasztoru. 

W 1383 roku przystąpiono do budowy zabudowań klasztornych i budynków gospodarczych. Gotycki kościół z kamienia polnego i cegły pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zbudowany został w latach 1383-1403 dzięki ofiarności gdańszczanina Jana Tiergarta. Kościół zwany "Domem Raju Maryi" został nazwany koroną całego zakonu Kartuzów.

Ks. Konstanty Damrot w zniszczonych przez pruską cenzurę i dzisiaj znanych w zaledwie dziesięciu egzemplarzach "Szkicach z ziemi i historyi Prus Królewskich", wydanych w 1866 r. w Gdańsku, notował przy okazji pobytu w Kartuzach, że "żywiołem kartuzjan jest duch umartwiania i pokuty, zupełnego wyniszczenia grzesznej istoty ludzkiej, a podniesienie człowieka do doskonałości prawie anielskiej ....", pisał również że kartuzi "golą brody, koszul płóciennych używają, pod które kładą na gołe ciało szkaplerz ostry z włosia końskiego. Na mszę wchodzą do kościoła ale nie ubierają się w zakrystii, jak inni księża, lecz przy ołtarzu; ubrany ksiądz przed ołtarzem czyni medytację przez kwadrans, po odprawieniu której zaczyna mszę świętą. W święta pewne schodzą z chóru, zwyczajnie odmawiają długi brewiarz każdy z osobna. Milczenie zachowują ustawicznie w klasztorze; nawet kiedy przechodzi jeden obok drugiego, nie wolno mu przemówić innego słowa, jak tylko te dwa: memento mori! Przestawają jednak ze sobą na migi i pisemnie. Żeby zaś takowa samotność nie wprawiła ich w melancholię, dwa razy w tydzień wychodzą na przechadzkę, na której mają wszelką wolność mówienia i bawienia jeden z drugim".

 Z biegiem lat klasztor powiększono i zmodernizowano. W latach 1731-1733 przebudowano wieżę kościelną i dach, któremu nadano kształt wieka trumny (styl barokowy).

 Legenda

Legenda głosi: "Kiedy Pan Bóg stworzył ziemię zapomniał o Kaszubach. Anioł tej ziemi upomniał się o nią i Pan Bóg podarował Kaszubom wszystko, co pozostało na dnie przepastnych worów. A było tam wszystkiego po trochu - lasy, bory, rzeki, jeziora, wzniesienia i doliny. Kiedy Anioł wysypał te dary na swoje Kaszuby, Pan Bóg się uśmiechnął. I wtedy zajaśniało piękno Kaszub w słońcu".

Inna żywa po dziś dzień legenda wiąże początki kaszubskiej kartuzji z grzechem pychy. Otóż w kaszubskim rodzie panów z Różęcina była cudownej urody niewiasta. Tyleż piękna, co i pyszna. Poniektórzy mówią, że miała nią być matka, inni, że siostra fundatora klasztoru. Otóż panowie, jak to w zwyczaju bywało, mieli w swoich włościach urządzoną kaplicę z wizerunkiem Matki Boskiej.

Niewiasta owa, przebywając pewnego dnia w kaplicy, zażądała od służebnej, aby ta potwierdziła, iż jest piękniejsza niż wizerunek Matki Boskiej. Gdy służąca zaprzeczyła, pani udała się do komnat, gdzie przybrała, co miała najpiękniejszego. Powróciwszy do kaplicy powtórzyła żądanie. Gdy służąca ponownie zaprzeczyła, pani przybierała na siebie, co jeszcze miała. I tak stało się po trzykroć. Gdy po raz trzeci służąca przeniosła wizerunek Matki Boskiej ponad piękność swojej ziemskiej pani, ta ostatnia - wychodząc już z kaplicy - miała rzec: Niech mnie diabli porwą, a muszę być piękniejszą. Ledwo to wyrzekła, ledwo przestąpiła próg kaplicy i stanęła na nagiej, nie poświęconej ziemi, a dał się słyszeć w powietrzu straszny furkot i łoskot. Pani zniknęła w wirze wiatru. Porwali ją diabli. Tylko gdzieś koło Kiełpina, na granicy włości należących do panów z Różęcina, pasterz znalazł na śródleśnej polanie zdobny pantofelek. Gdy wieść się o tym rozniosła, w tamtym miejscu postanowił Jan ufundować klasztor. Dla przebłagania Matki Boskiej wzniesiony pod jej wezwaniem. Takie były ponoć początki Raju Maryi na kaszubskiej ziemi.

Z Gryfem w Herbie

Gryf - popularny w średniowiecznej Europie symbol, pochodzenia perskiego, przyniesiony przez uczestników wypraw krzyżowych. Był godłem książąt zachodniopomorskich, od nich trafił do herbów wielu miast na Pomorzu i stał się godłem całego Pomorza. Od początku ruchu kaszubskiego czarny gryf na złotej tarczy był uznawany za herb Kaszubów.

Dotychczas nie było tradycji obchodzenia jakiegoś dnia jako święta narodowego czy etnicznego Kaszubów. Zmierza się do tego, aby święto Kaszub uznać dzień 19 marca - rocznicę pierwszej pisanej wzmianki o Kaszubach. Nazwa "Kaszuby" pojawiła się w dokumentach w 1238 r., w bulli papieża Grzegorza IX, w której książę szczeciński Bogusław I jest tytułowany księciem Kaszub (bulla potwierdzała nadanie przez ks. Bogusława, posiadłości koło Stargardu Szczecińskiego na rzecz zakonu joannitów).

Po raz pierwszy Święto Kaszub obchodzono w 2004 r.

Herb dla Kartuz, stanowiący "głowę czarnego gryfa ze srebrnym dziobem i czerwonym ozorem bez korony w niebieskim polu; nad głową siedem gwiazd srebrnych w układzie zakonu kartuzów", zaproponowany przez A. Majkowskiego 10 grudnia 1922 r., został przez gminę przyjęty i przedstawiony do zatwierdzenia.

Dekretem ministra spraw wewnętrznych Władysława Kiernika z 10 lipca 1923 r. nadano miastu herb, w postaci przez gminę zaproponowanej. Barwami chorągwi miejskiej stały się kolory niebieski, biały i czarny.

Charakterystyczny dach kościoła

Kościół poklasztorny pokryty jest miedzianym dachem w kształcie trumny, wykonanym w latach 1731-1733 pod nadzorem i według projektu elbląskiego mistrza Piotra Lethaua. Prace blacharskie nadzorował  mistrz Franciszek Meierhold z Gdańska. Przebudowa całej więźby dachowej i zastąpienie dawnego pokrycia ołowianego - nowym miedzianym były niezwykłym przedsięwzięciem. Nic dziwnego, że prace trwały kilka lat pomimo zatrudnienia wielu osób. Bywało, że poza cieślami i blacharzami stale zatrudnionymi pomagało przy przebudowie dachu trzydziestu i więcej poddanych klasztornych.

"Memento mori"

Dach i dewiza kartuska "Memento mori", wraz ze słonecznym zegarem, przypominają regułę zakonną kartuzów. Także zegar śmierci, przy głównym wejściu do kościoła, pod wieżą zachodnią, przypomina, iż wszystko się kończy, że wszystko się wypełnia. Także życie.

 

Ostatnia aktualizacja: 2012-01-08